Tu jesteś: Kanone.pl | Poradnik prawny online  »  Prawo karne  »  Tajemnica korespondencji – kiedy dochodzi do jej złamania i co za to grozi?

Tajemnica korespondencji – kiedy dochodzi do jej złamania i co za to grozi?

Tajemnica korespondencji – kiedy dochodzi do jej złamania i co za to grozi?

Ochrona korespondencji jest dobrem osobistym, gwarantowanym przez Konstytucję. Nie dotyczy jedynie listów tradycyjnych, jak wielu z nas często to sobie wyobraża. Obejmuje także wiadomości sms i pocztę elektroniczną. My zaś rzadko zdajemy sobie z tego sprawę.

Między romantycznym listem a lapidarną wiadomością sms

W świetle prawa nie ma między nimi różnicy. Zagwarantowana konstytucyjnie wolność i ochrona tajemnicy komunikowania się dotyczą różnych form nadawania sobie prywatnych komunikatów. Poza Konstytucją kwestię tę reguluje jeszcze prawo cywilne, a po części też prawo autorskie, które odnosi się do wykorzystywania treści korespondencji po śmierci jej adresata.

Kodeks cywilny stawia tajemnicę korespondencji na równi z takimi dobrami osobistymi człowieka jak zdrowie, wolność, nietykalność mieszkania, wizerunek, swoboda sumienia czy twórczość artystyczna i naukowa, które to dobra objęte są ochroną prawną. Nie chodzi przy tym o ochronę samej korespondencji jako formy komunikowania się między sobą, ale o ochronę prywatności zarówno nadawcy, jak i adresata.

Należy mieć też na uwadze, że naruszenie tajemnicy korespondencji jest przestępstwem przeciwko ochronie informacji, o czym informuje nas art. 267 kodeksu karnego:

§ 1. Kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej, otwierając zamknięte pismo, podłączając się do sieci telekomunikacyjnej lub przełamując albo omijając elektroniczne, magnetyczne, informatyczne lub inne szczególne jej zabezpieczenie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do całości lub części systemu informatycznego.

§ 3.Tej samej karze podlega, kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, wizualnym albo innym urządzeniem lub oprogramowaniem.

§ 4. Tej samej karze podlega, kto informację uzyskaną w sposób określony w § 1-3 ujawnia innej osobie.

§ 5. Ściganie przestępstwa określonego w § 1-4 następuje na wniosek pokrzywdzonego.

Aby doszło do złamania tajemnicy korespondencji, wystarczy, że jedna tylko niepowołana osoba (osoba trzecia) przeczyta jej treść. Naruszenie przepisów ma miejsce zarówno wtedy, gdy adresat zdążył już zapoznać się z adresowaną do niego wiadomością, jak i wtedy, gdy nie została ona przez niego odczytana. Aby czyjaś prywatna korespondencja mogła zostać rozpowszechniona, potrzebna jest zgoda tak jej adresata, jak i nadawcy. Niejako wyjątek stanowią te wiadomości, z których w sposób oczywisty wynika, że nadawca dąży do ich rozpowszechnienia.

 

Jak można uchronić się przed naruszeniem tajemnicy korespondencji?

Na pewno nieraz, prowadząc korespondencję biznesową, spotkaliśmy się z tym, że e-mail zawierał dopisek, w którym nadawca informuje nas, że nie możemy rozpowszechniać danej wiadomości. Tak naprawdę jednak dopiski tego typu nie mają mocy prawnej, nie mogą być podstawą do egzekwowania swoich praw przed sądem w razie gdyby do złamania tajemnicy korespondencji rzeczywiście doszło. Niemniej jednak taki dopisek może wpłynąć na adresata i sprawić, że zaniecha on pewnych działań. Innych możliwości zapobiegania naruszeniu naszych praw w tej mierze nie ma. Możemy jedynie zachować pewną ostrożność, gdyż nadawanie korespondencji w niektórych okolicznościach wręcz naraża nas na ingerencję w naszą prywatność.

 

Naruszenie tajemnicy korespondencji przez pracodawcę

Zagadnienie ochrony tajemnicy korespondencji nabrało nieco kontrowersyjnego charakteru wraz z rozwojem nowych mediów oraz faktem, że stały się wszędobylskie (w zasadzie żyjemy w nich na co dzień). Pojawiło się na przykład pytanie, czy pracodawca ma prawo do przeglądania prywatnej korespondencji swoich pracowników? W tym miejscu odwołajmy się do niedawnej, bo pochodzącej z początku 2016 roku, decyzji Trybunału Konstytucyjnego, odnośnie do sprawy pewnego obywatela Rumunii, który został zwolniony za prowadzenie korespondencji prywatnej w godzinach pracy. Co ważne, delikwent korzystał w tym celu ze służbowego Messengera Yahoo!, którego powinien używać wyłącznie do kontaktowania się z klientami. W postępowaniu przed sądem zarzucił swojemu szefowi naruszenie tajemnicy korespondencji i życia prywatnego poprzez posłużenie się w sądzie tą korespondencją (jako dowodem, że pracownik nie przykładał się należycie do swoich obowiązków). Trybunał uznał, że choć ingerencja w prywatność miała miejsce, to była uzasadniona weryfikowaniem jakości pracy wykonywanej przez pracownika. Zatem pomimo faktu, że pracownicy mają prawo oczekiwać poszanowania prywatności i ich korespondencji, nie we wszystkich przypadkach naruszenie tej prywatności zostanie uznane za nieuzasadnione.